sobota, 15 lutego 2014

Córka marnotrawna powraca.

Powraca po dwóch miesiącach. Pisząc tego posta odczuwam dreszczyk emocji, serio. Mam mieszane uczucia, ponieważ nie wiem, jak zostanie on odebrany po tak długiej nieobecności na blogu. Powiem szczerze, że rozważałam nawet zamknięcie bloga, ale szkoda mi tego wszystkiego.
źródło


Tak więc, oto jestem :D W tej chwili, jak już pewnie wiecie z fanpejdża, mieszkam i pracuję w Niemczech. Jakoś tak fajnie się złożyło, że od Fitblogerki dzieli mnie ok. 5 km, więc oprócz chłopaka (bo pojechałam z nim) mam tu kogoś znajomego, więc nie ma tragedii. Oczywiście tęsknię za rodziną i moimi kotami, ale w końcu musiałam zacząć zarabiać. Najwyraźniej w Polsce nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem, jak zwykł mawiać Kiepski Ferdynand. 

To tyle ze spraw prywatnych, jeśli chodzi o treningi i jedzenie, sprawa jest trochę bardziej skomplikowana. Mianowicie, jeszcze zanim tu przyjechałam, planowałam zapisać się na siłownię razem z Gosią, ale na razie nie doszło to do skutku, więc na robienie przysiadów ze sztangą jeszcze sobie poczekam. Przy okazji chciałam ogłosić wszem i wobec, że po 3 miesięcznym odwyku od treningów i diety redukcyjnej oraz spuchnięciu (czyt. spasłam się z deczka ;), nie boli mnie już kolano. Za to bolą mnie inne rzeczy, ale to nic groźnego. Mam taka pracę, która po tak długiej przerwie z powodzeniem zastępuje mi treningi - zajmuję się kontrolą jakości przednich szyb samochodowych. I cały szkopuł tkwi w tym, jak wygląda kontrola takiej szyby. Zacznijmy od tego, że jedna waży 14 kg. Musimy ją z chłopakiem zdjąć ze stojaka ( jeśli zaczynamy nowy kontener, który jest mojego wzrostu, bardzo ciężko jest wyjąć z niego szybę, komuś kto tak, jak ja ma 157 cm wzrostu), postawić na stole, umyć jedną stronę, obrócić, umyć drugą stronę i z powrotem odłozyć na stojak. To wszystko powtarzamy ok. 270 razy przez 8 godzin, więc możecie sobie tylko wyobrazić, jaki mam workout ;] To jeden powód, dla którego nie chodzę jeszczę na siłownię. Drugi jest z nim związany - po dniu pracy, a po tygodniu tym bardziej, jestem tak obolała, że nawet po moich najbardziej hardkorowych treningach tak nie było. Wyhodowałam sobie takie barki, że czasem jestem skonsternowana jak patrzę w lustro ;) No i nauczona ostatnimi doświadczeniami, wolę nie ryzykować i nie przeginać, bo nie mieć znowu kontuzji.

Co do miski - jest dobrze, a nawet bardziej niż dobrze. Jako, że teraz sama decyduję, o tym co włożę do garnka, nie mam problemu z jedzeniem syfiastego jedzenia. Sama gotuję, jem mnóstwo warzyw i staram się szukać najmniej przetworzonego chleba. Czasem pozwolę sobie na coś słodkiego i jest mi z tym świetnie :) Tak samo jak z treningiem, w diecie też nie zamierzam narzucać sobie stalowego rygoru od samego początku. Staratuję z całkiem wysokich węgli i mimo wszystko zaczynam powoli wracać do formy, co bardzo mnie cieszy i tym bardziej motywuje do dbania o siebie. Swoją drogą, dopiero teraz jestem w stanie naprawdę ocenić, na ile zmieniłam swoje przyzwyczajenia i czy naprawdę zmieniłam tryb życia, czy nie była to tylko fanaberia. I wiecie co? Jestem usatysfakcjonowana i dumna z siebie, że mi się udało :) to chyba wszystko na dzisiaj, mam nadzieję, że strasznie tęskniliście i nadal mnie kochacie ;p W następnym poście powiem trochę o jedzeniu, wiem, że zdubluje ten temat z fitblogerką, ale mam kilka wniosków na ten temat i chciałabym się z Wami tym podzielić. Do następnego!


Pozdrawiam!

11 komentarzy:

  1. świetnie, że wróciłaś... faktycznie niezły masz workout z tymi szybami :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze mi za to płacą :D

      Usuń
    2. hehe no dokładnie ;) podziwiam ilość "przerzuconych" kg :P

      Usuń
  2. Nie ma piękniejszych muskułów niż te wypracowane w robocie, trening to dodatek - ok, przynajmniej u facetów tak jest :D masz szansę sprawdzić na samej sobie i nam pokazać, czy dziewczynom też to dobrze robi. Ciekawa jestem, kiedy się przyzwyczaisz i będziesz mogła podnieść sobie poprzeczkę treningiem. Wiernie podglądam, super, że wróciłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też się bardzo cieszę, że wróciłaś a pracy nie wiem czy zazdrościć czy nie :P Umięśnione barki są spoko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja wiem, ze są spoko, umięśnione plecy jeszcze bardziej bym chciała, a uwierzcie w pracy z szybami takie marzenia się bardzo szybko spełniają hehe :)

      Usuń
  4. Fajnie, że wróciłaś i nie zamknęłaś bloga! Czasem taka przerwa może zrobić wiele dobrego :) Powodzenia w Niemczech!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dopiero co trafiłam na Twojego bloga, jak to możliwe?? :D
    Powodzenia w Niemczech, i zapraszam na mojego bloga! Mam nadzieję, że Cię zainteresuje ;)

    modelkanacodzien.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo się cieszę, że wróciłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cześć:)

    Chciałbym Cię serdecznie zaprosić do rejestracji na forum skierowanym szczególnie do blogerów, gdzie możesz się dzielić swoją wiedzą i wsparciem:
    www.twojasylwetka.cba.pl

    OdpowiedzUsuń