środa, 11 września 2013

Uzależnienie od ćwiczeń?

Jak wiecie, można się uzależnić od różnych substancji - od czekolady, kawy, słodyczy (alkohol, papierosy i inne używki to oczywista sprawa....), ale również od czynności, takich jak granie w gry komputerowe oraz... ćwiczenia fizyczne. Dlaczego poruszam ten temat? Otóż, jeśli śledzicie mojego bloga wiecie, że zarobiłam kontuzję lędźwiowego odcinka kręgosłupa, teraz już jest ok, ale nadal nie powinnam ćwiczyć. Abstynencja trwa u mnie już około dziesięciu dni, strasznie mi to nie pasuje, bo zazwyczaj ćwiczę 5-6 dni w tygodniu, a teraz tyyyyle czasu się opierniczam... Szczerze mówiąc prawie spędza mi to sen z powiek, bo mam wrażenie, że od razu zacznę tyć albo zrobię się sflaczała. Dzisiaj pomyślałam, że nie powinno tak być i przyszło mi do głowy, że istnieje coś takiego jak uzależnienie od ćwiczenia. Zagadnienie to zainteresowało mnie na tyle, że postanowiłam na ten temat poczytać. Znalazłam kilka wzmianek, na przykład na Wirtualnej Polsce, ale było to coś w rodzaju krótkiej notatki, nie popartej żadnymi badaniami. Natknęłam się także na rozdział książki 'Psychiatria polska' ściśle dotyczący uzależnienia od ćwiczeń fizycznych oraz objawów temu towarzyszących.

Z uzależnieniem od sportu mamy do czynienia wtedy, gdy dana osoba ćwiczy regularnie niezależnie od okoliczności. Nie ma znaczenia, czy doznała kontuzji czy jest chora, trening musi się odbyć i tyle. Aktywność fizyczna zaczyna dominować w życiu takiej osoby, wpływa na pogorszenie kotaktów z ludźmi oraz inne dziedziny życia. Takie zjawisko jest też nazywane ćwiczeniem kompulsywnym lub przymusowym. Autorka publikacji przytacza przykład eksperymentu, w którum wzięła udział grupa studentów ćwicząca 3-4 razy w tygodniu. Po miesiącu przerwy w treningach zaobserwowano u nich pogorszenie nastroju, pogorszenie jakości snu oraz nerwowość, co zostało zinterpretowane jako objawy odstawienia (tak wiem, strasznie to brzmi...).

Ciekawostką jest to, że uzależnienie od ćwiczeń częściej jest rozpoznawane wśród osób uprawiających dyscypliny tlenowe. Dowiedziałam się również, że rozróżniamy dwa rodzaje uzależenienia. Pierwotne występuje wtedy, kiedy ćwiczenie stanowi najważniejszy cel. Wtórne natomiast, gdy ćwiczenie jest środkiem do osiągnięcia mnieszej masy ciała. 


Jeśli chodzi o sam mechanizm powstawania takiego uzależnienia, jest on taki sam, jak w przypadku innych nałogów. Najpierw wystarcza nam krótki trening, potem coraz bardziej zwiększamy jego objętość, bo nasza tolerancja wzrasta, a gdy musimy zaprzestać treningu, z przyczyn na przykład zdrowotnych, pojawia się depresja, drażliwość oraz inne objawy towarzyszące abstynencji. Teraz pewnie zadajecie sobie pytanie, jak to może być szkodliwe? Przecież idea sportu właśnie na tym polega, żeby stale podwyższać sobie poprzeczkę, stawiać nowe cele i robić coraz więcej. Nie ma w tym nic złego, ale tylko wtedy, jeśli podczas osiągania celu nie działamy na swoją szkodę. To właśnie odróżnia zdrowe podejście od uzależnienia, które jest świadomym wyrządzaniem sobie krzywdy. Ja bardzo często mam problem z określniem, czy powinnam sobie dać spokój, bo coś mnie boli czy może mam być twarda, nie 'miętka', wziąć się w garść i zrobić ten trening. Wydaje mi się, że w tym wypadku czasem lepiej zrobić mniej, bo jeden odpuszczony trening niczego nie zmieni. Tak samo jak po jednym odbytym treningu nie schudniemy; potrzebna jest ciągłość, więc dopiero po dłuższym czasie coś by się zmieniło.


Podczas treningu nie tylko poprawia się nasza sylwetka i ogólna kondycja organizmu. Wydzielają się również endorfiny, dzięki którym poprawia się humor i samopoczucie, więc jest to zaburzenie w sferze psychicznej, ponieważ uzależaniamy się od tego wspaniałego uczucia, które towarzyszy nam po treningu. Przez to, że ciagle chcemy odczuwać ten błogi stan, możemy się zagalopować i stracić zdrową ocenę sytuacji. Mnie te objawy nie dotyczą, nie mam też problemów z relacjami z ludźmi, ale zbyt poważnie do tego podchodzę i jest to dla mnie sygnał, że muszę trochę wyluzować, bo moje życie od tego nie zależy. 
Nie chcę się czepiać, ale wiecie co pierwsze przyszło mi na myśl po przeczytaniu tej publikacji? Ewa Chodakowska i jej armia "Endorfinek". Jestem ciekawa, czy za każdym razem, kiedy pisze na swoim fanpejdżu, że spała trzy godziny, ale to nie zaszkodzi by o 2:00 nocy zrobić skalpel, bo jej życie będzie niepełne, to jest to zgodne z prawdą? Bo jeśli tak, to ewidentnie coś jest nie tak. Jako trenerka całej Polski powinna dawać dobry przykład, a dla każdego kto uprawia sport jest jasne, że odpowiednia ilość snu i czasu na regenerację to rzecz święta. 

Pamiętacie Geri Halliwell? Ona też miała z tym problem, spędzała kilka godzin dziennie w siłowni i nie reagowała na to, że jej ciało się buntuje, aż w końcu nabawiła się zaburzeń odżywiania i stała się sportową maniaczką. Madonna też się nie oszczędza. W ogóle wśród gwiazd chyba mało jest takich, którzy nie przejmują się swoim wyglądem, chyba każdy ma swojego osobistego trenera i dietetyka. Jak tu nie zwariować?



Wszystkim zainteresowanym polecam przeczytanie tego, bo można się dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy.

Co Wy na to? Może kogoś z Was to dotyczy? Chętnie poznam Wasze zdanie na ten dość kontrowersyjny temat.

Pozdrawiam!



źródło



27 komentarzy:

  1. Gdy pierwszy raz przeczytałam o tym schorzeniu byłam w szoku, że są ludzie uzależnieni od sportu. Teraz zaczynam dostrzegać ludzi, którzy rzeczywiście są uzależnieni. Cóż, we wszystkim trzeba zachować umiar. Tak samo jak cheat meala, nasz organizm potrzebuje dnia (a czasami nawet tygodnia, miesiąca) odpoczynku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą :) I jeśli już dłuższy czas trenujemy, to nic wielkiego sie nie stanie po przerwie, nawet miesięcznej. POwiedziałabym nawet, że ma to swoje plusy, bo będziemy mieć czas by bardzo dobrze się zregenerować.

      Usuń
  2. Szczerze? Mam nadzieje, że uzależnie sie od ćwiczeń bo chyba tylko wtedy będzie mi się chciało ;) pozdrawiam i zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy to jest dobry temat do żartów. Bo jeśli przeczytałaś artykuł, który poleciłam, to powinnaś zauważyć, że takie uzależnienie to nic fajnego i może zniszczyć człowiekowi życie.

      Usuń
    2. Każde uzależnienie potrafi utrudnić normalne funkcjonowanie, jednak jeśli nie narzucamy sobie morderczego tempa i nie pogłębiamy poważnych kontuzji tylko po to, by mieć z głowy zaplanowany trening, uzależnienie od sportu zaliczyłabym do tych najmniej szkodliwych wariactw. W zależności od dnia, ćwiczenia sa dla mnie relaksem, rozrywkę, lekcją, obowiązkiem lub sposobem na rozładowanie napięcia. Zastrzyk endorfin jest całkowicie naturalnym procesem i przyjemnością, na którą najpierw musimy cięzko zapracować, więc nie widzę nic złego w tym, aby regularnie poprawiać sobie humor aktywnością fizyczną.

      Usuń
    3. Nie wiem czy nadal nie widzicie tej subtelnej różnicy, o uzależnieniu mówimy wtedy, gdy treningi zaczynają być NAJWAŻNIEJSZE, wpływają na nasze relacje z ludźmi na nasze życie i normalne funkcjonowanie. To ma podłoże psychologiczne. Takim 'zdrowym wariactwem' jest również ortoreksja, a jej konsekwencje do zdrowych raczej nie należą. Rozumiesz do czego zmierzam?

      Usuń
    4. A 'jeśli nie narzucamy sobie morderczego tempa i nie pogłębiamy poważnych kontuzji' to nie jest to uzależnienie, proste :)

      Usuń
  3. Mam znajomych, którzy nabawiają się kontuzji za kontuzją i zamiast iść do lekarza tylko ją ,,zaleczają'',żeby móc wystąpić w następnym meczu, móc pobiec następny maraton, móc pójść na siłownie itd. Nie rozumiem ich zupełnie,bo dla mnie celem treningu powinno być głównie podniesienie jakości życia,a reszta powinna zejść trochę dalej...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ogólnie jak słyszę, że ktoś jest uzależniony od ćwiczeń to myśle sobie, że fajne uzależnienie- każdy powinien takie mieć. Ale każe uzależnienie jest zgubne. Wszystko co w nadmiarze szkodzi- nawet jak jest mega zdrowe!

    OdpowiedzUsuń
  5. Z jednej strony to może i dobre,ale trzeba uświadomić sobie że i przetrenowanie nie wnosi nic dobrego. Także chyba należy kierować się zdrowym podejściem mimo że wiem jak ono czasem zawodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak bo nie chcemy uchodzić za lenia i ciężko wyczuć, kiedy zaczyna się szukanie wymówek.

      Usuń
  6. oj:( mi się to nie przytrafiło i nawet nikogo nie znam ale wiem że takie sytuacje się zdarzają.

    OdpowiedzUsuń
  7. osobiście nie wyobrażam sobie dojścia do stanu w którym można uzależnić się od ćwiczeń (ale u mnie wyrzut endorfin chyba trochę szwankuje;) ), ale miałam znajomą która nie umiała spontanicznie wyjść na piwo po zajęciach i zostać do późna bo "musi poćwiczyć", a jak nie daj Boże wypadło coś co uniemożliwiało jej ćwiczenia była rozdrażniona i nie do życia... Niby nic, ale na pewno w pewien sposób ją to ograniczalo

    OdpowiedzUsuń
  8. Uzależnienia to bardzo ciekawy a zarazem złożony temat. Istnieje bardzo cienka granica pomiędzy lubieniem, rutyną a uzależnieniem. Podobno istnieją takie badania, które potwierdzają iż człowiek powtarzając dowolną czynność przez 20 dni non stop robi ją mechanicznie ale ja tego nie nazwałabym uzależnieniem, a raczej rutyną. Ze swojego doświadczenia mogę tylko powiedzieć, że pijąc kawę każdego poranka od ok. 10 lat nie widzę tutaj żadnego uzależnienia tj. spokojnie mogłabym jej nie pić i myślę, że mój organizm i do takiego stanu rzeczy by się przyzwyczaił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, bardzo ciężko jest te granicę wyznaczyć, zwłaszcza, że ciężko też komuś zarzucić, że jest uzależniony, kiedy on uprawia sport i dba o swoje zdrowie.

      Usuń
  9. Bardzo dobrze napisane. Ja odczuwam wyrzuty sumienia jak nie cwicze ale wiem nadal kiedy powiedziec " dosc" bo cialo calym soba domaga sie odpoczynku. Daje mu czas na regeneracje i dbam o nie aby roslo w sile i jakos, nie chce mu szkodzic.
    A osoby uzaleznione znam. Tylko im nie da sie przemowic do rozsadku bo " wiedza lepiej "...

    OdpowiedzUsuń
  10. Niestety ale należę do tych uzależnionych. Bardzo źle się czuję psychicznie jak nie poćwiczę w dniu w którym wypada trening. Straszne to jest ;/ Mało tego z pracy lecę do domu na łeb na szyję żeby się tylko wyrobić z ćwiczeniami bo wieczorem gdzieś np. wychodzę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak z każdym uzależnieniem i z tym nie ma żartów. Gdy dany cel wymaga od nas intensywnego wysiłku, który w dodatku chcemy osiągnąć jak najszybciej, może spowodować,że szybko się zapętlimy. Dobrze mieć wtedy u boku kogoś, kto będzie potrafił nas przekonać,że może trzeba znaleźć inne rozwiązanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, osoba która nas ustawia do pionu to skarb. Bo samemu bardzo często ciężko ocenić powagę sytuacji.

      Usuń
  12. Ha... ja chyba nieco też jestem uzależniona, ale robię sobie dni bez nałogu :) Wypoczętę ciało to chętne i bardziej efektywne ciało :D

    OdpowiedzUsuń
  13. "Przykłady" takiego uzależniona poznałam w zeszłym roku, naprawdę niektóre osoby się tak pogubiły i kosztem zdrowia "pędziły" do codziennych już "psycho"-treningów. Sądzę, że te osoby nawet nie miały refleksji, iż ich reakcje i akcje nie są logiczne czy też zdrowe. W pewnym momencie miałam wrażenie, że ich treningi stały się jakiś dziwnym wyścigiem z sobą samym i innymi - by innym pokazać, że ja jestem bardziej fit :(

    Ja stawiam na balans, na dobry plan i dyscyplinę, w której ciało znajdzie czas na regeneracje i odpoczynek, plan ćwiczeń i treningów, z którego czerpię radość i satysfakcje. bo sport ma być zabawą, przyjemnością i super pozytywnym dopalaczem :D

    co do Pani Ewy Chodakoweskiej - nie znam jej ćwiczeń, ale zapoznałam się z jej metodami marketingowymi - i przyznam szczerze amerykańskie chwyty "skracania dystansu" i "ocieranie się" [facebook, twitter ect] o swojego idola sprawdzają się w PL. Mnie to trochę przeraża.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie metody sprawdzają się wszędzie. Ciebie to przeraża, mnie trochę przeraża, trochę śmieszy, ale jak widać bardzo wielu osobom podoba się to wrażenie prawie bezpośredniego kontaktu ze swoim idolem. Można się poczuć jak koleżanka/kolega znanej osoby, bo przecież odpowiada na nasze komentarze na facebooku. Dla niektórych to namiastka wręcz osobistej więzi i poczucie, że zostali wyróżnieni.

      Usuń
  14. Świetny post! Gdzieś kiedyś obiło mi się o uszy o uzależnieniu od sportu, ale nie przejmowałam się tym zbytnio gdyż wtedy jeszcze za sportem nie przepadałam. Teraz uwielbiam aktywność fizyczną i często łapię się na tym, że jeśli spędzam dzień bez ćwiczeń to najzwyczajniej na świecie czegoś mi brak. Myślę, że jestem na etapie w którym ćwiczenia stały się moją codziennością, nawykiem. A na tym etapie uważam, że warto uważać aby nie przeszły w uzależnienie. I tu już potrzebna kontrola i świadomość możliwości wyrządzenia sobie krzywdy.
    Post z pewnością da do myślenia wielu fitmaniaczkom :)


    Pozdrawiam i zapraszam do siebie

    Kasia

    http://fitkobiecosc.blogspot.gr/

    OdpowiedzUsuń
  15. Podoba mi się, że co raz więcej mówi się o uzaleznianiach oscylujących z słowem 'dieta' i wszelkich wyrazów pokrewnych..:)

    Co tak naprawdę myślimy mówiąc 'zaburzenia odżywiania'? www.dzisiejsza-nadzieja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. W moim przypadku jest to takie "zdrowe uzależnienie". Źle się czuję, kiedy nie poćwiczę, jednak wiem, że czasem dobrze zrobić sobie przerwę. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja też nie robię dłuższych przerw, ciekawy wpis:) Będę częściej tu zaglądać.

    OdpowiedzUsuń