piątek, 11 października 2013

Do it yourself - mąka kokosowa.

W dzisiejszym poście będzie o tym, jak udało mi się wyprodukować mąkę kokosową z wiórek. Nie była to produkcja na wielką skalę, ale sam fakt, że udało mi się uzyskać pożądany efekt, mnie satysfakcjonuje. 

Skąd pomysł na zrobienie mąki kokosowej? Od niedawna zaczęłam się interesować żywnością nie zawierającą glutenu, znalazłam wiele fajnych przepisów na chleby, bułeczki, naleśniki, babeczki i całe mnóstwo innych pyszności, które nie zawierają ani grama zbóż. Większość z tych przepisów opiera się na mące kokosowej lub mące z tapioki i o ile mąka z tapioki jest dosyć tania, o tyle mąka kokosowa osiąga zawrotne ceny, które dochodzą nawet do 70 złotych za kilogram. Dlatego właśnie postanowiłam spróbować zrobić własną. Przeszukałam internet i tutaj znalazłam przepis. Jak widać, ani ilość składników, ani instrukcja wykonania nie odstrasza, jedyne czego potrzebujemy do blender i trochę czasu, ponieważ cały proces jest czasochłonny. Na pierwszy raz kupiłam 200 g wiórków kokosowych, tak jak w przepisie i zalałam je dość ciepłą  wodą, ale tylko jednym litrem. Wymieszałam wszystko i zostawiłam na noc. Na drugi dzień, podgrzałam wszystko, tak by było prawie gorące i znowu na chwilę zostawiłam. Odcedziłam wiórki od wody na sitku, przełożyłam do głębokiej miski i najpierw dłuższą chwilę blendowałam sam kokos. Następnie dolałam połowę wody, w której moczyły się wiórki i znowu blendowałam. Wtedy właśnie zaczęło powstawać mleczko kokosowe. Po upływie mniej więcej 7 minut znowu dolałam połowę wody, która została w garnku (w sumie 0.75 l) i o czywiście dalej blendowałam. Powstało coś na kształt gęstej, niejodnorodnej masy. Kolejnym etapem porządne odcedzenie kokosu od płynu, czyli mleczka. Wzięłam sitko, wyłożyłam je niezbyt ciasno tkaną, czystą ściereczką i partiami wszystko przelewałam. Każdą partię dokładnie odciskałam w rękach, jakym wykręcała mokre pranie. Mleczko odstawiłam, a pozostałe wiórki zalałam szklanką wrzącej wody, wymieszałam, następnie znowu odcedziłam, tym razem BARDZO dokładnie. W tym momencie najgorsze jest za nami, teraz wystarczy tylko przesypać odciśnięte wióry na dużą blachę wyłożoną papierem do pieczenia, rozdrobnić je widelcem, równomiernie rozprowadzić i wstawić do piekarnika nagrzanego do 100 stopni na ok. 2 godziny. Co jakiś czas trzeba piekarnik uchylić i przy okazji przemieszać wiórki. Po upływie wymaganego czasu wyciągamy kokos, przesypujemy do miski i jeszcze raz blendujemy, by uzyskać strukturę mąki (nie będzie to taka struktura, jaką ma mąka ze zbóż). Mój blender jest strasznie słaby, więc żeby w ogóle uzyskać jakikolowiek efekt musiałam wsypać wysuszone wiórki do wysokiej szklanki i w niej blendować, inaczej wszystko uciekało mi na boki i blender nie 'łapał'. Gotową mąkę przesypujemy do słoiczka i przechowujemy w suchym miejscu. 

To tyle, jeśli chodzi o mąkę. Wróćmy jeszcze na chwilę do mleczka. To co, odcisnęłam z wiórek to było mleczko, ale wymieszane z wodą. Dopiero po tym, jak wstawiłam je do lodówki, mleko które jest tłuste stężało i mogłam zebrać to właściwe, bez wody. Moje miała konsystencje jakby bitej śmietany, było gęste, puszyste, pachnące i PYSZNE! Jeszcze tego samego dnia zrobiłam sobie kurczaka z curry w mleku kokosowym i było to przepyszne. Wszystkim, którzy jeszcze nie próbowali polecam jak najszybciej nadrobić zaległości. 

Na koniec oczywiście efekty moich starań:



Aha! Z 200 gram wiórków wyszło mi 70 gram mąki, szału nie ma, ale jak macie dostęp do tanich wiórków, to w przeliczeniu na kilogram taniej wychodzi za mąkę domowej roboty.

Ktoś się bawi w wyrób własnych mąk? Ja planuje zrobić z kaszy gryczanej, ale muszę dorobić się młynka, może poelcicie mi jakiś porządny, który nie spali się po pierwszym razie?

P.S.: Po grzebaniu się w tych wiórkach moje dłonie były gładkie i nawilżone, jak po zabiegach w salonie kosmetycznym. Wniosek? Szukam przepisu na własnej roboty kokosowe mazidło do ciała :)


Pozdrawiam!

7 komentarzy:

  1. Jestem pod wrażeniem :-) chcę coś takiego zrobić- szczególnie zależy mi na mleczku kokosowym, bo jak ostatnio wzięłam puszkę ze sklepu i przeczytałam długą listę składników to podziękowałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mleczko to najmniejszy problem, bo nie musisz się bawić w dwukrotne blendowanie, odciskanie i pilnowanie piekarnika. Trzeba tylko poczekać, aż się oddzieli od wody w lodówce, a potem to już tylko się cieszyć :)

      Usuń
  2. A to ciekawe:) Z tym mlekiem kokosowym też bym spróbowała zrobić,bo jeszcze nie widziałam odpowiedniego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, ja miałam przy tym mnóstwo frajdy :) Przyjemne z pożytecznym.

      Usuń
  3. Ciekawe, i to jeszcze dwa w jednym, i mąka i kuracja na dłonie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Od jakiegoś czasu zastanawiałam się na zrobieniem własnej mąki kokosowej :) Muszę wykorzystać do tego Twój post :))

    OdpowiedzUsuń